księga // k8y dżaga zuza gandalfy

z rozwarzań nieokrzesanych

Genowefa Pompke 22:18:27
myslisz ze łosos w oleju zazdrosci lososiowi w sosie własnym?
Pelagiusz 22:19:58
jakby sie tak głębiej zastanowić to myśle ze nie
Genowefa Pompke 22:20:06
ja mysle ze tak
Genowefa Pompke 22:20:11
sos własny a olej
Genowefa Pompke  22:20:13
hoho
Genowefa Pompke 22:20:25
ale ja mysle
Pelagiusz 22:20:33
gieniu rozwalasz mnie:*
Genowefa Pompke 22:20:43
ze wolałby pływac - choc martwy, w sosie własnym
Pelagiusz 22:20:46
tym myśleniem też
Genowefa Pompke 22:20:54
a nie oleju,,,, i to jeszcze z nizszej pólki....
Genowefa Pompke 22:21:38
zastanawia mnie to od dłuzszego czasu
Genowefa Pompke 22:21:48
przez to nie moge sie skoncentrowac na lekcjach
Genowefa Pompke 22:21:53
przeprowadzam analizy
Genowefa Pompke 22:22:10
ale do niczego jeszcze nie doszłam
Pelagiusz 22:22:11
biedaczku niw ei mjak ci pomóc
Genowefa Pompke 22:22:29
bo za olejem, stoi argument, ze losos ktory w nim pływa, moze byc plebsem
Genowefa Pompke 22:22:56
a wazne jest to, zeby przebywac w srodowisku lubianym, swojskim
Pelagiusz 22:23:00
ale wiesz boje sie ze to moze miec źródło wtwym dzieciństwie:p
Genowefa Pompke 22:23:39
rozwiazywanie tychże problemów?
Genowefa Pompke 22:24:16
mam jeszcze jeden
Pelagiusz 22:24:27
wal
Genowefa Pompke 22:24:44
sadzisz ze w lodowce mieszka krasnal ktory zapala swiatło za kazdym razem gdy ja otwieramy?
Pelagiusz 22:25:06
nie sadze że tam jest taki mechanizm
Pelagiusz 22:25:16
który jest uruchamiany przez tego krasnala
Genowefa Pompke 22:25:29
a moze chochlik
Genowefa Pompke 22:25:43
nie wazne - w kazdym razie, zywe stworzenie
Pelagiusz 22:25:56
a moze to mój bra?
Pelagiusz 22:26:02
brat?
Genowefa Pompke 22:26:07
ktore zostało tak wychowane przez matke chochlice/krasnalice
Pelagiusz 22:26:08
czekaj sprawdze
Genowefa Pompke 22:26:23
otwierałam lodowke wiele razy
Genowefa Pompke 22:26:34
probowałam bardzo szybko to robic
Genowefa Pompke 22:26:45
ale krasnala ani widu ani słychu
Genowefa Pompke 22:26:57
a ja wciaz mam przeczucie ze on tam jest
Pelagiusz 22:27:15
wstydzi sie ciebie może?
Genowefa Pompke 22:27:26
moze jest nagi i siny?
Pelagiusz 22:27:38
chciałabyś:p
Genowefa Pompke 22:27:43
moze stoi tam biedaczek w samych mokasynach
Genowefa Pompke 22:28:11
i czeka na okazje zeby wyjsc i wkrasc sie d o mojej szuflady
Genowefa Pompke 22:28:23
wyjac z niej wielkie rozciagniete gacie
Pelagiusz 22:28:44
a kad byś takie miała?
Genowefa Pompke 22:28:47
i owinac nimi swoj nagi jedrny choc zimny od środowiska takiego w ktorym musi zyc niestety, tors
Genowefa Pompke 22:29:36
w mojej garderobie jest wiele rozciagnietych ogromnych gaci
Genowefa Pompke 22:30:17
co rok dostaje takie na gwiazdke od babci i przyklejam usmiech do swej twarzy by ukochana matka mojej matki myslala ze jestem zachwycona prezentem
Pelagiusz 22:31:14
biedna gienia
Genowefa Pompke 22:31:27
nie martw sie o mnie, pomysl o krasnalu
Pelagiusz 22:31:57
hmm to moze włóż te gacie do lodówki?
Pelagiusz 22:32:46
może potem ja otworzyż to poczeka żeby Ci podziękować
Genowefa Pompke 22:32:48
ale sęk w tym, ze lodowka moja jest mała, wrecz niemozliwa do poruszania sie w niej nawet przez takie małe stworzonko
Genowefa Pompke 22:33:07
musi przeciez wyciagnac swe ramiona
Genowefa Pompke 22:33:10
do góry
Genowefa Pompke 22:33:11
hopsa
Genowefa Pompke 22:34:04
mysle ze on ma czapke
Pelagiusz 22:34:17
ale to w czym by mu pomogła?
Genowefa Pompke 22:34:38
nie wiem, wydaje mi sie ze ja ma
Genowefa Pompke 22:34:44
to istotny ślad
Genowefa Pompke 22:34:53
mysle ze zmierzam w dobrym kierunku
Pelagiusz 22:35:04
ale na co mu ta czapka?
Genowefa Pompke 22:35:10
by dowiedziec sie dlaczego krasnal nie chce ujawnic swojej osoby przede mna
Genowefa Pompke 22:35:21
nie wiem, ma czapke, to bardzo wazne!
Pelagiusz 22:35:23
aha
Pelagiusz 22:36:40
no fakt gieniu a moze on uważa że nie jest Ciebie wart?
Genowefa Pompke 22:37:12
ale ja niczego wiecej od niego nie chce jak tylko go poznac
Pelagiusz 22:37:40
ale moze on nie jest tego świadom?
Pelagiusz 22:37:50
cholerne podkreślenie
Genowefa Pompke 22:37:55
masz racje, moze myslec, ze chce go skrzywdzic
Pelagiusz 22:38:01
nie moge go wyłączyćxD
Genowefa Pompke 22:38:06
wiem, podkreslicłas za bardzo ten fakt
Genowefa Pompke 22:38:17
to moze zaburzyc harmonie mojego myslenia
Genowefa Pompke 22:38:27
ale juz wracam do rownowagi
Pelagiusz 22:38:31
przepraszam
Pelagiusz 22:39:09
oddychaj
Genowefa Pompke 22:39:22
juz, cisnienie w normie

c.d.n.

olala 2008-04-19 22:56:56
skomentuj (15)


i wanna yacht & thats not a lot!

Ostatnio miewam sny o DZIWNEJ naturze. Nie lubie używac słowa 'dziwny', gdyż co 2 osoba w Polsce używa go nad - czyli nadużywa. Określa nim wszystko, co jest dla nich DZIWNE, tj. z czyms sie nie spotkali neva before, or sth.
W związku z tym, iż miewam sny z jakimi neva before sie nie spotkałam, moge tylko powiedziec, że moje plany na przyszłość uległy całkowitej MUTACJI. Jak transgeniczny pomidor. Po modyfikacji genetycznej pomidora, zwiększa się jego sucha masa, następuje poprawa barwy, smaku, uodparnia się on na herbicydy oraz na niekorzystne warunki środowiskowe. Ano dalej już mojego toku myślenia wyjaśniać nie muszę.  A może jednak -> Wystarczy pod pomidora wstawic kreowanie własnego zycia tudzież osobowości, aczkolwiek to znacznie wiąze się z tym pierwszym oraz udac się w podróż pełną DZIWNYCH i zarazem niezapomnianych wrażen do krainy marzen bla bla bla. Wasze życie nabierze barw i smaków, bedzie odporne na wszelkiego rodzaju zło czające się e.g. za kubłem na smieci z kateogrii szkło kolorowe, oraz ... na niekorzystne warunki środowiskowe - nie wiem jak wy, ale ja przeprowadzam się nad morze{+1} [dom na wybrzeżu 54325423 m2 lub na jachcie, który nota bene dostane na Gwiazdkę 2007]
Mój plan na przysłosc {+2}: zostane gwiazdą rocka i wyjde za Micka Jaggera Jr
tu powinno pojawic się zdjęcie
Założę także własną wytwórnię płytowa {+3}, jednoczesnie zapewniając mojemu potomstwu godziwy start na przyszłość. Mój syn Orfeusz zostanie grajkiem i bedzie grał na harmonijce w Dżemie, natomiast córka Apolonia solistką w zespole rock'n'rollowym. Drugi syn Julian bedzie pianistą. Mam nadzieje, ze cała trójka zaakceptuje moje[czyt. ich] plany życiowe - nie mają wyboru niestety, bo to na nich bede spełniac własne marzenia. i to jest konklużyn mojej dzisiejszej refleksji.
ps zamówiłam białe kapcie z AVONU. tylko po to, by konsultantki firmy nie pojawiały sie na moim blogu i nie kłamały w zywy monitor ze jest on interesujący, a w rzeczywistosci chcą na mnie zarobic. W koncu się poddałam.
olala 2007-12-18 16:00:41
skomentuj (26)
Wiem, ze się stęskniliście

Kozaczek, pudelek, lansik i wszystkie inne plotkarskie portale przeczytane w ten nudnawy grudniowy wieczór [naprawde nie znam innych zalet Internetu], za oknem tylko... brązowe rolety przysłaniające moj ograniczający sie do przedmieścia [już jest beton] przedmieścia świat, coś mi jednak mowiło, żebym nie odchodziła od Pana Komputera. Oczywiste co zrobiłam zajrzałam na mojego poczciwego bloga mając cichą nadzieję, ze ktos tu w ogóle zajrzał przez te pare tysięcy lat i zostawił po sobie tajemniczy ślad podpisując się AVON lub Zbyszek. Blog, z którym wspomnienia wiązą się głownie z szalonymi kapryśnymi latami 60... szalonymi latami gimnazjum. Było fajnie.
a tu jeden z komentarzy, który zapamietam na zawsze. nie trzeba sie zastanawiac kto jest autorem tej poezji
'elo belo!
zakochalem sie w twoim stajlu bejbe.
pozdrowionkia dla ziomali ze stolicy!
pozdro 300 wódka czysta'

olala 2007-12-17 16:54:00
skomentuj (13)
bb

"- Ona jest taka myszowata.
- On też jest myszowaty, w wolnych chwilach mogliby zajadać się serem."
olala 2007-04-15 13:23:00
skomentuj (11)
cześć

wróciłam znad morza.
olala 2006-07-23 10:50:57
skomentuj (4)
Polska GOOOOLa ! :D

Polska w meczu z COSTA RICA o pietruszkie wygrała 2:1. [2 GOALS by Bosacki]
Na końcu spotkania Ebi rzucał butami w kibiców.
Boruc to wieśniok, ale pseudo dobrze broni [niestety przepuścił bramkie bo ponoć źle mur ustawił]
Anglia 100 lat nie moze wygrac ze Słedisz, Owen upadł na kolano i sie połamał, BECKS [czyly seksowny i kontrowersyjny Dejw Bekham] rozmawiał z Vicky przez mobile phone na boisku. SCORE 2:2 jednego gola strzelił gęsto brwisty J.COle a druga nie pamietam.
a dzisiEj z tych ciekawszych ARGENTYNA - HOLANDIA.
A ja drodzy państwo miałam okazje podziwiać Andrija Szewczenke na żywca :D Ukraine - Saudi Arabia 4:0
Hamburg
Kupiłam 'se' koszulke i bede sie lansowac na wuefie.
To były moje własne amatorskie relacje z Mundialu.
Aleksandra Bardziej


olala 2006-06-21 13:31:04
skomentuj (15)
Polska - Niemcy

obstawiam 2:1 dla P O L S K I
zarobie troche kasy
: p
sy ja
olala 2006-06-14 16:23:28
skomentuj (17)
wiecie co mi sie przypomniało?

1. jak w zimę wieczorem gonił mnie i niedźwiedzia facet, kiedy nasze psy odbywały stosunek, mimo ze to dwie dorosłe suki. Było to w zeszłym roku, jak codzień, o stałej godzinie, ja i niedźwiedź wyruszyłyśmy w podróż. Wspomne istotną rzecz, ze bitą wiosne, lato, cała jesien oraz zimę, przynajmniej godzine na dzień spędziłysmy na lotnisku. Tego dnia, mimo śniegu po kolana i mrozu, pokładałysmy sie lotnisku. Ni stąd ni z owąd, jakiś koleś w lateksowej kurtce biegł do nas. W pierwszej chwili myślałysmy, ze goni nieposłusznego psa, Borysa. Niestety, okazało sie, ze to nie był własciciel Borysa Jelcyna, który codzień o tej samej porze miał ochote na sex z misią, która i tak jest wysterelizowana. Moze o tym nie wiedział, moze po prostu wmawiał sobie, ze misia nadal jest suką, a nie wykastrowanym bezpłciowym kotem. Nie był to również ochroniarz, gdyż ci tylko popołudniu jeżdża terenówkami i pytaja o przepustki, a jak nie to wio na policje. No chyba, ze im uciekniesz, jak ja i niedźwiedź. Kiedys po szkole opalałyśmy sie, ja zdjęłam spodnie, a tu nagle! Samochód pedzi prosto na nas. Nawet butów nie zdązyłam włożyc. Ale zdązyłam uciec. Ja i niedźwiedź. Jak już mówiłam, nie był to ochroniarz. W ostatniej chwili ruszyłysmy to ucieczki, gdy koleś był 5 metrów za nami. Ewakuowałyśmy sie przez dziure w siatce, zachaczając przy okazji o tabliczke "teren wojskowy. wstep SUROWO wzbroniony". I tak uciekłyśmy z 'terenu wojskowego, na teren który wstep jest SUROWO wzbroniony'. Przystanełysmy chwile. Niestety zostawiłysmy smycze naszych psóv, co wiecej, zapomniałysmy naszych kopulujących psów! Niedźwiedź, z nieograniczoną tendencją do jednorazowego przeklinania, rzekł "o kurwa", co w tamtym momencie było wybaczalne. I co teraz? Nagle odwróciłysmy sie, a tu kto? Pan Lateks w wełnianej czapce [przypominał wtedy czopek]. Odruch warunkowy kazał nam uciekac, nie patrząc ani w lewo ani w prawo, gdy biegłysmy przez ulice. Odwróciłysmy sie, Lateks nadal biegł, nasze psy juz nas doganiały [ale smyczy juz nie wzięły]. w końcu znalazłysmy sie, bezpiecznie na terenie osiedla. Pamietna chwila. Wtedy przypomniało nam sie, ze przeddzien Pani z Dalmatynczykiem, która myslala ze jest ta laska ze 101 dalmatynczyków, ostrzegła nas, zebysmy nie szły na lotnisko tak pozno. Jak tu nie wierzyc w te proroctwa itd? ( :
Kiedy wróciłam do domu, i wyjełam z szafy spodnie, w których uciekałam, zauwazyłam, ze sa w gównie. Było to nastepnego dnia. Wrzuciłam je do wanny i je wykąpałam. Pamietam, ze powiedziałam wtedy Jagodzie, ze w mojej wannie pływają zwłoki.
2. jak mnie i strusia gonil facet z fioletową twarzą, bo wtargnełysmy na jego legowisko. Udawał, ze ma reku wiertarke i krecil palcem w bujnej fioletowej takze czuprynie. To również było na lotnisku, i tą sama droga uciekałam co przed Lateksem. Tylko przed Lateksem uciekałam z Niedźwiedziem w zime, a przed Panem z wiertarka i fioletową twarzą w lato ze Strusiem. nie wiem co gorsze. w zime było mokro, a w lato uciekałam w japonkach. W każdym razie zatrzymałam sie na ulicy [oczywiscie nie wiedziałam ze jestem na ulicy] i zaczełam sikać ze śmiechu, charakterystycznie zgięłam sie wpół.
olala 2006-06-01 21:54:31
skomentuj (28)
siema_

ndero.
co by tu rzec, dzieci drogie
moze opisze wycieczke, ktorej jeszcze nie było.


albo nie bo jeszcze jej nie było.
hehe


biedna ola


biedna ja


HEHHE


dobra bo jeszcze ktos pomysli ze ja tak
zawsze.
a teraz serio. dopisuje to po 30 minutach : )
moze opis zdarzeń z wiosky zwanej Wilga? moze jutro/../
olala 2006-05-09 20:49:45
skomentuj (34)
smacznych joj wam zycze

kuniec.
olala 2006-04-17 12:15:21
skomentuj (7)
dlaczego moje jabłko smakuje jak marchewka?


Moze to nie jest jabłko? moze to marchewka pod postacią jabłka? a może jablka to marchewki, tylko ze juz przyjelismy, ze jablko nazywa sie jabłkiem, a marchewka nazywa sie marchewką.
A może to nie ma zadnego związku z nazwą tego owoca/warzywa, tylko smak jabłka to nie jest tak naprawde smak jabłka, tylko smak marchewki, który tak naprawde nie jest smakiem marchewki, tylko
smakiem jabłka, a smak jabłka to... smak marchewki? a własciwie to jabłko to owoc, a marchewka jest warzywem
i owocem jednoczesnie w zaleznosci od przyzwyczajeń. tzn. ze jabłko i owoc to to samo co marchewka i warzywo. dlatego bowiem,
jabłko smakuje jak marchewka.

p.s. kopernik była kobietą.
olala 2006-04-06 21:25:40
skomentuj (12)
cześć :)

Ta notka ma mi zając nie wiecej jak 5 min. Więc uwaga.
Śniło mi się ogromne, sine, pomarszczone serce. Było zamkniete w worku foliowym [przypominało trochę drób albo wołowine wyjętą z zamrażalnika]. wydawałoby sie ze worek jest szczelny, ale nie! ha! gdzie nie gdzie mozna było dostrzec dziury, przed ktore wydobywały coraz wieksze bąble krwi. Serce było tak wielkie, ze prawie nie miesciło sie pomiedzy płucami. Przestrzeń je otaczająca wyglądała jak jaskinia podświetlona niesamowitym blaskiem lub jak nowoczesna instalacja rzeźbiarska. Dalej, mozna było zobaczyc powierzchnię pęcherzyka płucnego. Ten z kolei był fioletowo - niebieski.
Jedno mnie tylko zastanawia - dlaczego serce było w worku foliowym? A moze to nie było serce, tylko wołowina, a rzekomy pęcherzyk płucny to jakies warzywo? I wszystko zamkniete w zamrazalniku? Wole jednak tkwić w przekonaniu, ze to było serce.
Z nadzieją, ze przysni mi sie cos podobnego zaczęłam ogladac filmiki z operacji. Najbardziej podobało mi sie wszczepienie implantu ślimakowego i operacja urazu śledziony. Niestety moje nadzieje legly w gruzach. Przysnił mi sie bowiem jakis pies.
No nie. Notka zajęła mi 10 min. To dlatego, ze chciałam opisac z najmniejszymi detalami ten cudowny obraz.. ahh
olala 2006-03-26 12:12:31
skomentuj (32)
zielone jabłuszko

ah wiec teges.. notka bedzie wyjąkowa krotka... powiem tylko tyle, ze doznałam szoku :O hiehie.. i chyba zostane feministka, ale jeszcze nad tym pomysle. A zeby prybliżyć trochę to, co tak rozchwiało moją równowagę psychiczną.. :X [tylko dla wtajemniczonych] oprocz tego wyrzekłam sie własnego syna. moze on w ogole nie był moim synem? ;) Kto idzie ze mną zobaczyć Białą Dame? ]:->
olala 2006-03-09 20:18:08
skomentuj (15)
marchewki są pomarańczowe

Zdążyłam zauważyc, ze nikt nie komentuje juz tamtej notky, wiec postanowiłam napisać nową ;> Nie wiem, czym to jest spowodowane, znudziło sie wam, nie macie pomysłow, nie mozecie patrzec na Lajonela, który pojawił sie na stronie z komentarzami, a moze to konkurencja?! Wiecie o czym mowie, to blog kapcia wam zawrócił w głowie. myślicie, ze nie zauważyłam tak!? A jednak... nietrudno bowiem o to, zeby 103 komentarze u Kapcia G. nie przyciągnęły mojego wzroku, który jeszcze jest w dobrym stanie... przeciwnie jest z słuchem, bo jestem głucha jak pień ;) ;O ;F ;X Zrobiłam sobie przerwę w robienu "drzewa" ;/, wieszaniu gałezi nad łożkiem, myciem kości, rozkminaniem nad zagadnieniem "marchewki są pomarańczowe" (tak baj the łej to ostatnio zjadłam marchewke i chyba nie domyłam jej, bo bolał mnie brzuch. nie zdziwie sie, jak okaze sie, ze mam tasiemca. A i odkryłam dlaczego moje jabłko w szkole prawie zawsze smakuje jak marchewka [nikt mi niestety nie wierzy, ale teraz mam podstawy, zeby to udowodnić]- po prostu leży obok marhewek i aromat tych warzyw [owocow w unii, ale ja jej nie uznaję, wiec zostańmy przy warzywach.. poza tym mama zawsze mnie uczyła ze marchewka to warzywo]przechodzi sobie na skórke biednych jabłek). przerwałam również zbieranie dokumentów mojego dad'a z podłogi. Moj pokój aktualnie to siedlisko bakterii z kości, owadów z gałęzi, roztoczy, kurzu, brudu, sierści psa... znajdują się tu także liczne papierki, resztki kleju, kawałek sera żołtego (własnie.. skad on sie tu wziął?! aa to w piątek robiłam sobie tosty, biegłam, zeby zdązyc na Wielkie Nadzieje ;) i potknęłam sie o głowe Bafiana, który nawet tego nie poczuł, w przeciwieństwie do mnie - dozanałam wiele szkod zarówno na tle psychincznym, jak i ficzycznym. Wracając do tostów, wylądowały na podłodze, tuż przed moim klapkiem (wbrew pozorom to bardzo istotne). No i dziwie sie, ze moj pies jeszcze nie zjadł tego sera... Mniejsza o to. Na moim biurku widze... Nóż. Tego juz nie wyjaśnie, bo nie wiem skąd sie wziął. Dzisiaj idac do szkoły wywalalam sie co metr i niestety śmiali sie ze mnie obcy i nieobcy ludzie.. To chyba tyle, bo ">Moje< drzewo nie śpi...Czeka" ;//// pozdrawiam Hjustona, ktory dzisiaj nas odwiedził w sali od polskiego, ale gdy zauważył, ze go przyuważyłysmy rozwinął skrzydełka i uciekł wsiną dal... pozdrawiam rózwniez Kasię, która teraz pewnie śpi.. a raczej napewno, a ja robie nasza prace bleeee oraz Dżagera - przepraszam, ze dopiero teraz :D no dobra...jak wszystkich to wszystkich - pozdrawiam także Pawła, Adasia, Zuzie, Pawła ZielUnego, Mikołaja - "i tu znowu się mylisz", Karole, Darie, Kosheve, Martynke nawet, Janka :d, panią Kosińską, babcie, ktorą własnie widze z okna, psa Kasi,psa dżagera, ś.p Kota Bj, mojego psa, chomika, Micka Jaggera i wielu wielu innych... ;) ps. zobaczie na ksiege gości

olala 2006-03-06 23:02:47
skomentuj (15)
Cynamon's Inspirejszyn

Otóz Cynamon* zainspirował mnie swoja cudowna wypowiedzia na jej cudownym blogu. Niestety własnie grozi mi wysłaniem poczta internetowa rzeźnika. I wszystko to co miałam napisac umknęło mi w jednej chwili (w tej, w której cynamon zagroził mni swoim rzeźnikiem.. teraz alladynem czy korsarzem.. w koncu jednak zdecydował sie na ..nie nie, teraz mnie wyzywa od kapciów. Moj biedny Cynamon.. Po tym jak spotkał sie z Karmelem*, całe jego zycie legło w gruzach. Marzenia, plany, cele, które sobie postawił .. wszystko to zniknęło, jak za machnieciem różdżki. Ale czy to tylko wina Karmela? Czy tylko Karmel postawił Cynamona w jakże niełatwej sytuacji i postawienia trudnego, wrecz tragicznego(tu: Cynamon jest postacia tragiczna) ultimatum? Rzekł: ALbo On albo Ja. Cynamon zawsze był wierny, uwierzcie mi, nikt nigdy nie mógł mu zarzucić cudzołóstwa. I cóz miał poczac?
A teraz cos, co jest realne w każdym słowa tego znaczeniu, cos co miało miejsce kiedys, gdzieś. Dzisiaj moją ofiarą stała sie Kosheva K. A moze to ja byłam jej ofiara? Bo przeciez to mnie, do tej pory boli serce.
A teraz pozdrowienia:
Dla:
Cynamona, który grozi mi swoim ziomem z podwórka o pseudonimie artystycznym rzeźnik - potrafi on przenosic sie w czasie i przestrzeni, nawet bezposrednio przez poczte e-mail.

K8y - nie martw sie tak tym drzewem, bo doszło do tego, ze zaczełam sie ciebie bac:D

Pawła Gu. - Tak na prawde to dzieki tobie, jesli mozna to tak ujac smialam sie do/z Koshewy.

Zuzanny - odpowiednikiem angielskim do jej imienia jest chyba Suzanne. W kólko słucham Caramel ;0

Adasia - on jeden nie chce zebym była umarta..

Pawła Gr. - nie wiem czemu.. bo jest fizycznie ziel0ony:D

wszystkich tych którzy dzisiaj byli, czyli tych nielicznych oraz tych którzy byc powinni, lecz ich nie było w szkole :)
__________________
*Cynamon - Mik Dżager
*Karmel - Aleksandra, Ona czyli Ja
olala 2006-02-24 19:55:38
skomentuj (33)
Zimno jest

Podziekujcie Kasi, bo to ona nakazała mi napisanie owej notki :)
moze zaczne od moich (naszych) przygód.. Otóż, >nasza< telepatia daje sie we znaki z dnia na dzien, coraz bardziej, przykład: Ja miałam cos, czego Kasia nie miała, a było jej potrzebne, a ja to wzięłam wtedy, kiedy było to niezbędne (dla niej). Oczywiscie było by łatwiej, gdybym zdradziła co/kto to było, niestety.. pomine to. Dzisiaj złamałam Katar(z)ynce nos. Na jej szczeście sie nie wykrzywił aż tak ]:-> p.Psitek ostro skrytykował nasze zachowanie mowiac, ze nie potrafimy (dokładnie to Kasia nie potrafi) nad soba zapanowac:d Co wiecej kazał Katar(z)ynke opuścic moje/nasze skromne progi... Dziewczynka pokicała wgłąb sali namber dwadzieścia czy. Co było dalej? Choor pod wezwaniem pani Niny H. Dżager popisywał sie swoim niesamowitym, aksamitnym i barwnym głosem. Razem odśpiewałyśmy pieśn pod niezwykłym jakże tytule: Rzeka marzeń, zespołu folk rockowego - BAJM.Po cudownym wystepie poszłam do domu. i... jestem w domu.. i co? miałam tak duzo napisac ale ktos mi własnie przerywa (Kasia wie:). :D:D
olala 2006-02-16 18:46:49
skomentuj (13)
Śniegus

Pada śnieżek, pada

od samego ranka.

Piesek wyjrzał z budy

To ci niespodzianka!



Zapiał też kogucik

zagdakała kurka:

"Przez te zaspy śniegu

trudno wyjść z podwórka!"



olala 2006-02-09 19:01:19
skomentuj (17)
{pokaż mi swoje buty, a powiem ci kim jesteś...}

Zacznę od najważniejszego - mam klawiature. Dalej, co by tu rzec.. Jak wiadomo mamy piątek, dzisiaj była dyskoteka i... było fajnie :P ]:->

__________________

nie bede oryginalna :)

pzdr 4:

Kejty, która wybyła do Mikołajek :*

Dżaga, moje kochane dziecko, z którym sie wentylowałam na dyskotece pod oknem.

i innych :D

Uprzedzałam, ze notki beda krótkie :)
Dodam jeszcze, ze mam nowego przyjaciela.. nie, nie Hjuston.. Dżonatan tez nie... no i nie Domo. Ma na imie Wojciech i jest... o tym w następnym odcinku ;-)
olala 2006-02-03 21:01:49
skomentuj (6)
2yć be2 kl4wi4tury....

powiem krótko - lew4 stron4 mojej kl4wi4tury jest sp4r4li2ow4n4 :( m4m jes2c2e jedn4 n4 skł4d2ie, 4le moj4 "m4s2yn4" jej nie odc2ytuje :/ 4dios :):)
olala 2006-01-26 20:03:34
skomentuj (6)
"Paul is a dead man, miss him, miss him, miss him"

Adekwatnie do nagłówka - Beatles nie żyje (?!) nie byłoby w tym nic dziwnego, ale.. rzekomo nie zyje on od ponad 40 lat.. Osobiscie w to nie wierze i wydaje mi sie, ze twórca strony wszystko to wyimaginował, bo.. nudziło mu sie tak jak mi podczas ferii* :) Czy McCarney'a zastepuje jego dubler niejaki Williams Campbell? Mają takie lipne 'dowody', wiec, zeby nie przedłuzac, powiem to, co powiedziec mialam na poczatku - zamierzam szukac dowodów bueheheh/mozecie zyczyc mi powodzenia;]

*ferii - teraz to co Was pseudo** interesuje ;) Wyjezdzam 1 lutego, zatem mozecie sie mnie NIE spodziewac w sql po tych "waszych" feryjach, tylko po "moich" [czyly gdzies 6 lutego] :P wiem, ze sie cieszycie ^^. A przez te 2 tyg. hmm to moze wymysle, ze Mr Kaczynski nie zyje od 70 lat? [dżełk] :D

____________________
**pseudo - pzdr Shwester, zeby mnie nie oskarzyli, ot co (:
olala 2006-01-17 03:05:31
skomentuj (5)
Moralność i (Rodzinny) Dom Dziecka :)

Skoro poruszyliscie temat Hjustona w komentarzach poprzedniej notki, nie mogłam sprawic, by nie został on ujawniony przed wszystkimi. Zacznijmy od początku. Lekcja niemieckiego, monotonna i nudna, dłuzyla sie niesamowicie. Tymczasem, zwierze, ktore zowia biedronka, przyciągnelo moje zmeczone oczy. Stary był ów Biedron, stwierdziłam to po jego powolnym ruchu, dlatego nie mogłam pozostawic go na pastwe losu i pozowlic na tak niegodna smierc - na brudnym i zimnym parapecie. Wiem, ze gdybym go na to skazala nie uzyskalabym aprobaty Jagody, która od samego poczatku obserwowala zachwyt malujacy sie na mojej twarzy. Postanowilysmy, ze razem zaopiekujemy sie Biedron'em. Nadałysmy mu imie Hjuston. Po krótkim czasie, stwierdziłysmy, iz Hjuston zdązył sie zaklimatyzowac w naszym srodowisku, polubił nawet Kejty, niestety bez wzajmeności. Wtedy pojawił sie problem - kto wezmie Hjustona do domu. Liczyłam sie z tym, ze dziecko w domu to duża odpowiedzialnosc. Jednak po chwili zastanowienia, oznajmilam, iż to ja sie nim zaopiekuje. Gdy zadzwonił dzwonek, Jagoda powiedziała, ze w tej sytuacji alimenty jej nie dotycza. Oburzyłam sie. Przeciez sama nie zdołam wychowac Hjustona. A szkoła, wakacje? To wszystko kosztuje w naszych czasach! Owszem, moja emerytura wystarczy na ksiązki i inne drobne wydatki, ale chciałam dla niego jak najlepiej :) Nie mogłam równiez pozwolic, by nasza kłótnia w jakikolowiek sposob odbiła sie na psychice Hjustona. Razem podjelysmy decyzje - oddamy go do domu dziecka. Przejrzalysmy gazete wyborcza i nasz wzrok przykuł wytłuszczony napis "Rodzinny Dom Dziecka pod Brzoza", krótki opis oraz zdjecie:

Chwyciłysmy za telefon i zadzwonilysmy, zeby sie zorientowac jak dojechac do owej instytucji. Po chwili wszytsko było jasne. Wsiadłysmy w linie autobusowa nr 105. W drodze zdazylysmy wszystko wyjaśnic Hjustonowi. Zrozumial. Przynajmniej odniosłysmy takie wrazenie. Pomyslałam wtedy o sobie. CO ja najlepszego wyprawiam? Jak moge oddac dziecko? Wiem, ze morlanosc nigdy by na to mi nie pozwolila, gdyby nie zaistniala sytuacja. Po niecałych 20 minutach wysiadłysmy. Kreta sciezka doprowadziła nas do wysokiego budynku ze spadzistym dachem. Hjuston nigdy nie okazywal sowich emocji. Tak tez było i teraz - wiem, ze sie denerwował. Weszlismy do środka. Przywitała nas bardzo miła kobieta. Zaprowadziła Hjustona do pokoju, w którym bedzie mieszkał. Czułam, ze bedzie mu tam dobrze. Tymczasem ja i JAgoda wyszłysmy. Nie lubie długich pozegnan. Ciekawa byłam co mysli moja towarzyszka. Zobaczyłam, ze na jej policzkach spływaja nieliczne, prawie niezauwazalne krople łez.

Teraz Hjuston fizycznie jest w Rodzinnym Domu Dziecka Pod Brzoza, jednak sercem na zawsze bedzie przy mnie.
Hjuston, jezeli kiedykolwiek bedziesz mial okazje to przeczytac to... wiedz, ze nie chciałam tego zrobic! Zawsze bedzie mi to lezało na sumieniu, i licze sie z tym, ze mi nigdy nie wybaczysz. Jednak mam cichą nadzieje, ze kiedys to zrozumiesz.

***

"Wdzieram sie w środek samotnosci, tam gdzie poznanie - koniec wiedzy; falowanie prądu powietrza; ruch w strone koniecznosci" /w.wharton "ptasiek"/



Notke te, dedykuje wszystkim, którzy we mnie wierza, tj. k8y&dżaga :)
olala 2006-01-14 16:53:46
skomentuj (12)
Notka robocza ;o)

Nie sadzilam, ze w koncu zrobie tego bloga, no ale jak mus to mus:P Ostatnia notka nie była zbyt satysfakcjonujaca, ale to tak na poczatek. zreszta chce WAS przyzwyczaic, bo nastepne nie beda wcale dłuższe ;P. Chyba, ze naprawde bedzie o czym pisac..ale de facto (łaał hiehie) bedziecie sobie tu czytac o moim nieciekawym życiu ;)
Zaczne juz od dzis, o tym jak zostawiłam moje kopyto w autobusie. W skrócie - przywłaszczyłam sobie pewne kopyto (należało zapewne do niejakiej Sarny) Niestety, zostawiłam je na siedzeniu w autobusie.. I słuch o kopytku zaginął..



olala 2006-01-12 20:02:43
skomentuj (9)
Ją zią ;-)

nie spodziewajcie sie tu zbyt wiele ;p
olala 2006-01-11 14:16:06
skomentuj (5)




ftl dla all-is-shit