marchewki są pomarańczowe



Zdążyłam zauważyc, ze nikt nie komentuje juz tamtej notky, wiec postanowiłam napisać nową ;> Nie wiem, czym to jest spowodowane, znudziło sie wam, nie macie pomysłow, nie mozecie patrzec na Lajonela, który pojawił sie na stronie z komentarzami, a moze to konkurencja?! Wiecie o czym mowie, to blog kapcia wam zawrócił w głowie. myślicie, ze nie zauważyłam tak!? A jednak... nietrudno bowiem o to, zeby 103 komentarze u Kapcia G. nie przyciągnęły mojego wzroku, który jeszcze jest w dobrym stanie... przeciwnie jest z słuchem, bo jestem głucha jak pień ;) ;O ;F ;X Zrobiłam sobie przerwę w robienu "drzewa" ;/, wieszaniu gałezi nad łożkiem, myciem kości, rozkminaniem nad zagadnieniem "marchewki są pomarańczowe" (tak baj the łej to ostatnio zjadłam marchewke i chyba nie domyłam jej, bo bolał mnie brzuch. nie zdziwie sie, jak okaze sie, ze mam tasiemca. A i odkryłam dlaczego moje jabłko w szkole prawie zawsze smakuje jak marchewka [nikt mi niestety nie wierzy, ale teraz mam podstawy, zeby to udowodnić]- po prostu leży obok marhewek i aromat tych warzyw [owocow w unii, ale ja jej nie uznaję, wiec zostańmy przy warzywach.. poza tym mama zawsze mnie uczyła ze marchewka to warzywo]przechodzi sobie na skórke biednych jabłek). przerwałam również zbieranie dokumentów mojego dad'a z podłogi. Moj pokój aktualnie to siedlisko bakterii z kości, owadów z gałęzi, roztoczy, kurzu, brudu, sierści psa... znajdują się tu także liczne papierki, resztki kleju, kawałek sera żołtego (własnie.. skad on sie tu wziął?! aa to w piątek robiłam sobie tosty, biegłam, zeby zdązyc na Wielkie Nadzieje ;) i potknęłam sie o głowe Bafiana, który nawet tego nie poczuł, w przeciwieństwie do mnie - dozanałam wiele szkod zarówno na tle psychincznym, jak i ficzycznym. Wracając do tostów, wylądowały na podłodze, tuż przed moim klapkiem (wbrew pozorom to bardzo istotne). No i dziwie sie, ze moj pies jeszcze nie zjadł tego sera... Mniejsza o to. Na moim biurku widze... Nóż. Tego juz nie wyjaśnie, bo nie wiem skąd sie wziął. Dzisiaj idac do szkoły wywalalam sie co metr i niestety śmiali sie ze mnie obcy i nieobcy ludzie.. To chyba tyle, bo ">Moje< drzewo nie śpi...Czeka" ;//// pozdrawiam Hjustona, ktory dzisiaj nas odwiedził w sali od polskiego, ale gdy zauważył, ze go przyuważyłysmy rozwinął skrzydełka i uciekł wsiną dal... pozdrawiam rózwniez Kasię, która teraz pewnie śpi.. a raczej napewno, a ja robie nasza prace bleeee oraz Dżagera - przepraszam, ze dopiero teraz :D no dobra...jak wszystkich to wszystkich - pozdrawiam także Pawła, Adasia, Zuzie, Pawła ZielUnego, Mikołaja - "i tu znowu się mylisz", Karole, Darie, Kosheve, Martynke nawet, Janka :d, panią Kosińską, babcie, ktorą własnie widze z okna, psa Kasi,psa dżagera, ś.p Kota Bj, mojego psa, chomika, Micka Jaggera i wielu wielu innych... ;) ps. zobaczie na ksiege gości

olala 2006-03-06 23:02:47
skomentuj (15)