![]() |
wiecie co mi sie przypomniało?1. jak w zimę wieczorem gonił mnie i niedźwiedzia facet, kiedy nasze psy odbywały stosunek, mimo ze to dwie dorosłe suki. Było to w zeszłym roku, jak codzień, o stałej godzinie, ja i niedźwiedź wyruszyłyśmy w podróż. Wspomne istotną rzecz, ze bitą wiosne, lato, cała jesien oraz zimę, przynajmniej godzine na dzień spędziłysmy na lotnisku. Tego dnia, mimo śniegu po kolana i mrozu, pokładałysmy sie lotnisku. Ni stąd ni z owąd, jakiś koleś w lateksowej kurtce biegł do nas. W pierwszej chwili myślałysmy, ze goni nieposłusznego psa, Borysa. Niestety, okazało sie, ze to nie był własciciel Borysa Jelcyna, który codzień o tej samej porze miał ochote na sex z misią, która i tak jest wysterelizowana. Moze o tym nie wiedział, moze po prostu wmawiał sobie, ze misia nadal jest suką, a nie wykastrowanym bezpłciowym kotem. Nie był to również ochroniarz, gdyż ci tylko popołudniu jeżdża terenówkami i pytaja o przepustki, a jak nie to wio na policje. No chyba, ze im uciekniesz, jak ja i niedźwiedź. Kiedys po szkole opalałyśmy sie, ja zdjęłam spodnie, a tu nagle! Samochód pedzi prosto na nas. Nawet butów nie zdązyłam włożyc. Ale zdązyłam uciec. Ja i niedźwiedź. Jak już mówiłam, nie był to ochroniarz. W ostatniej chwili ruszyłysmy to ucieczki, gdy koleś był 5 metrów za nami. Ewakuowałyśmy sie przez dziure w siatce, zachaczając przy okazji o tabliczke "teren wojskowy. wstep SUROWO wzbroniony". I tak uciekłyśmy z 'terenu wojskowego, na teren który wstep jest SUROWO wzbroniony'. Przystanełysmy chwile. Niestety zostawiłysmy smycze naszych psóv, co wiecej, zapomniałysmy naszych kopulujących psów! Niedźwiedź, z nieograniczoną tendencją do jednorazowego przeklinania, rzekł "o kurwa", co w tamtym momencie było wybaczalne. I co teraz? Nagle odwróciłysmy sie, a tu kto? Pan Lateks w wełnianej czapce [przypominał wtedy czopek]. Odruch warunkowy kazał nam uciekac, nie patrząc ani w lewo ani w prawo, gdy biegłysmy przez ulice. Odwróciłysmy sie, Lateks nadal biegł, nasze psy juz nas doganiały [ale smyczy juz nie wzięły]. w końcu znalazłysmy sie, bezpiecznie na terenie osiedla. Pamietna chwila. Wtedy przypomniało nam sie, ze przeddzien Pani z Dalmatynczykiem, która myslala ze jest ta laska ze 101 dalmatynczyków, ostrzegła nas, zebysmy nie szły na lotnisko tak pozno. Jak tu nie wierzyc w te proroctwa itd? ( : Kiedy wróciłam do domu, i wyjełam z szafy spodnie, w których uciekałam, zauwazyłam, ze sa w gównie. Było to nastepnego dnia. Wrzuciłam je do wanny i je wykąpałam. Pamietam, ze powiedziałam wtedy Jagodzie, ze w mojej wannie pływają zwłoki. 2. jak mnie i strusia gonil facet z fioletową twarzą, bo wtargnełysmy na jego legowisko. Udawał, ze ma reku wiertarke i krecil palcem w bujnej fioletowej takze czuprynie. To również było na lotnisku, i tą sama droga uciekałam co przed Lateksem. Tylko przed Lateksem uciekałam z Niedźwiedziem w zime, a przed Panem z wiertarka i fioletową twarzą w lato ze Strusiem. nie wiem co gorsze. w zime było mokro, a w lato uciekałam w japonkach. W każdym razie zatrzymałam sie na ulicy [oczywiscie nie wiedziałam ze jestem na ulicy] i zaczełam sikać ze śmiechu, charakterystycznie zgięłam sie wpół. olala 2006-06-01 21:54:31 skomentuj (28) |